12/03/2022

Włochy, Alpy Retyckie, Cop di Breguzzo 3003 m n.p.m.

Podczas wrześniowego pobytu nad jeziorem Garda, robimy przerwę od via ferrat i dwóch kółek. Dość spontanicznie zdecydowaliśmy się na zdobycie łatwego 3-tysięcznika w masywie Adamello-Presanella w Alpach Retyckich. Wędrujemy doliną Breguzzo na szczyt Cop di Breguzzo. To przyjemna trasa w parku przyrodniczym Adamello-Brenta - dla mnie bardzo niezwykłym przyrodniczo miejscu.
 
Włochy, Alpy Retyckie, Cop di Breguzzo 3003 m n.p.m. -  z górami w tle
Nasza trasa liczyła nieco ponad 20 km i była dość przyjemna. Zaczynała się w malowniczych, trochę dzikich i raczej nie często uczęszczanych dolinach. Następnie biegła przez surowy, alpejski teren, by dać nam możliwość podziwiania szerokich panoram z poza szlakowego szczytu Cop di Breguzzo.

Początkowo bardzo zdziwiłam się tym, że na parkingu nie było żadnego samochodu. Startowaliśmy około 8:00. Ścieżka wzdłuż jeziora Malga Bissina była bardzo przyjemna - to prawie 4 km wędrówki po płaskim terenie.
 
Valdaone

Valdaone 
Od wodospadu odbijamy w kierunku dzikiej doliny Breguzzo. Tutaj słońce jeszcze nie dotarło, przebijamy się przez wąską, ścieżkę, którą bujnie porastają wysokie trawy, krzewy i drzewa. Poranna rosa moczy nasze buty, trochę ubrania, ale niezbyt się tym przejmujemy - wszak zmierzamy wyżej, w stronę słońca.  

 
Odkąd opuściliśmy las, przed nami rozpościerał się przepiękny, szeroki krajobraz na pordzewiałe łąki, rozmaite krzewy, wijący się strumyk i wysokie szczyty. Nie widziałam wcześniej tak ładnej doliny jak ta. Co chwilę miałam ochotę zatrzymywać się i robić zdjęcia. Ostre słońce sprawiło jednak, że nie wychodziły dość dobrze. Dlatego chłonęłam krajobraz oczami, chciałam go zapamiętać jak najlepiej.

Ścieżka w dolinie ciągle była wąska, niezbyt często uczęszczana. Szliśmy trochę po trawie, trochę po kamieniach. Mieliśmy szczęście, że wcześniej nie padało. Ten teren wyglądał na bardzo podmokły. 


Valle Cop di Breguzzo

Valle Cop di Breguzzo
Kolejne kilometry oddalały nas od kolorów w dolinie i prowadziły wyżej, w bardziej surowy, alpejski krajobraz. Podejście było dość męczące i przypominało raczej wędrówkę poza szlakową w Tatrach, choć znajdowaliśmy się na alpejskim szlaku turystycznym. Przełęcz Breguzzo była pierwszym zwieńczeniem trudności. Po drodze mijaliśmy pozostałości po I wojnie światowej - dla mnie to ciągle smutny widok, choć gorszy dopiero przed nami.
 
Valle Cop di Breguzzo

passo di Breguzzo
Podejście pod przełęcz Breguzzo
 
passo di BreguzzoPrzełęcz Breguzzo i pozostałości po I wojnie światowej

Z przełęczy trawersowaliśmy szczyt Breguzzo, który następnie zdobyliśmy. Nie byliśmy pewni jego zdobycia, nie wzięliśmy ze sobą sprzętu wspinaczkowego, bo, umówmy się, kask to żaden sprzęt. A Cop di Breguzzo to krótkie, a jednak wyjście poza szlak turystyczny i wejście w teren wspinaczkowy. Założenie nasze było takie, że w razie większych trudności wycofujemy się i wracamy na szlak. Większych trudności jednak nie napotkaliśmy i po około pół godzinie mogliśmy wpisać się na pamiątkę w zeszycie. Odradzam jednak wejście na szczyt osobom, które nie mają doświadczenia w przejściach poza szlakowych.
 
Cop di Breguzzo
 Cop di Breguzzo 3003 m n.p.m.

Orzeł przedni

Val di Fumo
Dolina Fumo

Carè Alto
Szczyt Carè Alto (3465 m) w chmurach

Dolina Breguzzo, którą podchodziliśmy
 
Po powrocie na szlak kontynuowaliśmy kamienną przygodę, w towarzystwie ciekawskich kozic. Poszło nam dość gładko, pomimo niezbyt przyjemnego podłoża. W otoczeniu skał co jakiś czas natrafialiśmy na powojenne bunkry czy zardzewiały sprzęt.

Poszarpana grań, niczym płetwa - tam nie prowadzi szlak :) idziemy w terenie, jak na zdjęciu niżej

Żegnamy Cop di Breguzzo

Kupa kamieni na szlaku
 
Tuż przed przełęczą Valentino, metr od szlaku zobaczyłam… no właśnie, co? Czy to ludzkie szczątki? 

 
Na przełęczy Valentino robimy krótką przerwę, to ostatnia szansa na podziwianie widoków z wysokości, bo dalsza trasa wiedzie mocno w dół.


I tak samo jak w czasie podejścia, tutaj także zmienia się krajobraz, z otoczenia surowych skał, przechodzimy w trawiastą dolinę, z wąską ścieżką.
Valle Cop di Casa

Valle Cop di Casa 
Kiedy w oddali wyłania się schronisko Val di Fumo wiemy, że dotarliśmy do cywilizacji. I to dosłownie, bo w końcu, po wielu godzinach spotykamy turystów. Kilku, może czterech w czasie dojścia do parkingu.

Val di Fumo

Ciągle mnie to zaskakuje, fascynuje i cieszy jednocześnie. To, że Alpy dają nam tysiące kilometrów szlaków, nieziemskie widoki i spokój, o jaki trudno w innych górach. Myślę tu o Tatrach czy Beskidach Śląskim i Żywieckim, które odwiedzam najczęściej. Oczywiście mogłam wybrać inną górę czy szlak, taki z przewodników. Ale wybrałam w ciemno i wycieczkę tę wspominam jako jedną z lepszych w ogóle
 
Val di Fumo Dolina Fumo

Val di Fumo, Care Alto
Ostatnie spojrzenie w stronę Caro Alto.

 

Polecam także inne wpisy z Alp

Włochy, Jezioro Garda: ferrata Via dell'Amicizia >>>
Dolomity, via ferrata Ivano Dibona >>>
Dolomity - Lagazuoi 2778 m i Punta Sud di Fanes 2989 m >>>